Każdy z nas marzył kiedyś, by chociaż raz wcielić się w rolę fikcyjnej postaci, jednocześnie samemu nadając kształt historii, w której ów bohater uczestniczy. Jak pokazuje przykład członków białostockiego klubu „Żywia”, aby wybrać się w podróż do świata niezwykłych rozgrywek fabularnych, wystarczy odrobina kreatywności i grupa pozytywnych ludzi z pasją.

Ciężko w kilku słowach zdefiniować LARP (z ang. live-action role playing). Ta niezwykła sztuka w wyjątkowy sposób łączy ze sobą cechy teatru improwizowanego i psychodramy. Każdego bohatera charakteryzuje określony wcześniej rys psychologiczny. Uczestnik wcielając się w daną postać przeżywa emocje razem z nią.

Udział w kilkugodzinnym spektaklu „na żywo” niesie za sobą nie tylko całą masę pozytywnych wrażeń, ale też niejednokrotnie doprowadza graczy do przeżycia swoistego katharsis. Niesamowitego efektu zabawie często dodają również oryginalne stroje. Niebanalne kreacje potrafią nadać całemu widowisku atmosferę znaną z bestsellerowych powieści science-fiction czy klasyków komputerowych RPG.

Autorów historii ogranicza tylko ich wyobraźnia. Pośród realizowanych do tej pory pomysłów znalazły się zarówno wątki w całości wymyślone przez „mistrzów gry”, jak i adaptacje dzieł literackich.

W latach 90. Białystok był jednym z pierwszych miast w Polsce, w którym odbywały się LARP-y. Po dość długim okresie stagnacji, znowu zaczynają cieszyć się one coraz większą popularnością.

Van Helsing dyskutuje z Edisonem

Wszystko zaczęło się dość niewinnie, kiedy to w styczniu 2013 r. kilku przyjaciół zebrało się, by wspólnie zrealizować przygotowany wcześniej scenariusz. Następnego dnia ci sami znajomi ponownie dali się ponieść magii zabawy. Na początku w rozgrywkach brało udział zaledwie sześć osób. Z czasem dołączyli kolejni chętni. W marcu postanowili razem nadać konkretny kierunek swoim działaniom, zakładając Białostocki Klub LARP-owy „Żywia”. Pomocną dłoń do nowo powstałej grupy wyciągnęły władze Wydziału Kulturoznawstwa Uniwersytetu w Białymstoku. Dzięki tej współpracy miłośnicy gry mogli spotykać się w salach udostępnionych przez uczelnię.

Do tej pory odbyło się łącznie 13 LARP-ów, podczas których uczestnicy wcielali się w pasażerów Orient Expressu, ostatnich ocalałych z postapokaliptycznej zagłady czy mafijnych bossów, dzielących swoje strefy wpływów. Praktycznie każda sytuacja może stać się przedmiotem scenariusza. Autorzy bardzo często sięgają po motywy znane z książek lub filmów.

Jeden z najważniejszych elementów całej układanki stanowi charakterystyka bohaterów. Pikanterii spotkaniom niewątpliwie dodaje też garderoba, chociaż w tym temacie opinie są podzielone.

– Niektórym stroje pomagają wczuć się w odgrywaną postać – uważa Piotr Kudłaczow, jeden z członków klubu „Żywia”. – Najważniejsze są jednak emocje, których można doświadczyć w trakcie rozgrywki.

Trzeba przyznać, że magia tej sztuki przyciąga. Poza uniwersyteckim gmachem miłośnicy spotykają się również w ramach LARP-ów terenowych. Jeden z najbardziej widowiskowych odbył się na zamku w Tykocinie. Pośród murów legendarnej twierdzy członkowie Ligi Niezwykłych Dam i Dżentelmenów odkrywali tajemnice Loży Miedzianego Słońca. Naukowiec Thomas Edison, łowca wampirów Van Helsing, księżna węgierska Elżbieta Batory czy poeta Oscar Wilde to tylko niektórzy z całego wachlarza obecnych wówczas gości. Cała zabawa trwała przez kilka godzin, budząc zaciekawienie turystów i przypadkowych widzów.

Bez wątpienia jeden z największych atutów wyprawy stanowiły steampunkowe kreacje i perfekcyjnie dopracowana historia. Najważniejsze były jednak emocje. One za każdym razem pozostają w graczach. Czasem przez kilka dni.

– Po LARP-ach ludzie długo jeszcze żyją swoją postacią – mówi Agata Godunow, jedna z założycielek „Żywii”. – Czasem w rozmowie zwracają się do siebie używając imion odgrywanych bohaterów – dodaje.

Podczas jednej z weekendowych rozgrywek uczestnicy grali nawet w momencie rozmowy z funkcjonariuszami straży miejskiej. Panowie byli niezwykle zaskoczeni spotkanymi nieopodal Pałacu Branickich gośćmi.

Sprostać kolejnym wyzwaniom

Inicjatywa nieustannie się rozwija. Dziś cała grupa liczy już kilkunastu członków. Znajdują się w niej zarówno licealiści, studenci, jak i nieco starsi gracze. Niektórzy, by wziąć udział w zabawie, przyjeżdżają do naszego miasta z odległych zakątków Polski. Białostoczanie współpracują też z innymi stowarzyszeniami na terenie całego kraju.

Reprezentanci Podlasia byli obecni m.in. na „Hardkonie” – jednym z najpopularniejszych konwentów poświęconych terenowym grom fabularnym i RPG.

Ponadto „Żywia” stara się przybliżyć LARP-y tym, którzy nie mieli okazji wcześniej się z nimi zetknąć. Regularnie organizowane są warsztaty tematyczne poświęcone tej sztuce. Cały czas trwają też prace na kolejnymi scenariuszami.

Nowych pomysłów i chętnych do ich realizacji nie brakuje. Tak więc jeśli dane nam będzie gdzieś spotkać grupę sympatycznych ludzi kreujących się na bohaterów rodem z innego wymiaru, pamiętajmy – to nie parada szaleńców, lecz kolejne spotkanie miłośników niezwykłej gry.

Karol Rutkowski

Opublikowano w Fakty Białystok, nr 14, 2013 r.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *