Hyundai Kona test

Wszystko ma swoje dobre strony – nawet strefa klimatyczna, w której leży Polska. Zróżnicowane pory roku umożliwiają testy aut w skrajnie odmiennych warunkach. W dżdżyste Boże Narodzenie sprawdzałem możliwości najmocniejszej wersji Hyundaia Kona. Dzięki uprzejmości salonu Hyundai Nord Auto Białystok, w gorący czerwcowy weekend ponownie zasiadłem za kierownicą koreańskiego SUV’a. Tym razem czekała nas dłuższa wyprawa szlakiem mazurskich lasów, jezior i owianych tajemnicą bunkrów.

Hyundai Kona – test pośród mazurskich jezior

Każdy z nas ma święta, do których z jakiegoś bardzo miłego powodu wraca myślami. Ja również. Możliwość sprawdzenia w warunkach bojowych Hyundaia Kona 1.6 T-GDI zaliczam do TOP 10 najlepszych prezentów pod choinkę. Po blisko sześciu miesiącach młodszy kuzyn Tucsona znów stanął na mojej drodze. Nic nie dzieje się bez przyczyny.

Wydłużony, bo 4-dniowy weekend na Mazurach stanowił idealną okazję do sprawdzenia tego, co potrafi Kona z silnikiem 1.0 T-GDI, 6-stopniową przekładnią manualną i napędem na przednią oś. Gotowi? No to cyk jedyneczka i jedziemy.

Hyundai Kona test – american dream

Koreańczycy sumiennie trzymają się swojej strategii nazywania poszczególnych modeli, nazwijmy to, „po amerykańsku”. Jest Santa Fe, jest Tucson, więc nazwa najmniejszego z palety SUV-ów również musiała być spójna z „american dream”. Kona jest drugą pod względem wielkości miejscowością na Hawajach. Kapela The Beach Boys śpiewała o niej w latach 70. ubiegłego wieku.
Chociaż złośliwi twierdzą, że nad Wisłą nazwa „Kona” ma niefortunny wydźwięk, uważam, że mający za matkę chrzestną hawajską miejscowość SUV raczej pomoże koreańskiej motoryzacji, aniżeli jej zaszkodzi.

Hyundai Kona test

Hyundai Kona test – oczy bestii

Sylwetka Hyundaia Kona budzi emocje. Gdyby Yamaha nie wypuściła kiedyś na rynek serii quadów „Raptor”, Koreańczycy w ciemno mogliby odbiec od tradycji i sięgnąć po tę nazwę. Kona, chociaż w segmencie SUV jest raczej chucherkiem, mocno nadrabia reputację swoją agresywną linią.

Hyundai Kona test

Zestawienie reflektorów projekcyjnych z szeroką maskownicą o zbliżonym do trapezu kształcie nadaje całej bryle zadziorności. Jak na auto wagi „Sport Utility Vehicle” przystało, inżynierowie nie zapomnieli o plastikowych osłonach nadkoli, progów i fragmentu tylnych drzwi. 17 cm prześwitu nie czyni z Hyundaia terenówki, ale pozwala na swobodną jazdę po mniej utwardzonych szlakach, gdzie zwykły sedan dostałby zadyszki.

To za co szczególnie cenię Hyundaia Kona to wachlarz kolorów karoserii. Każdy znajdzie w nim coś dla siebie – od poważnej pani dyrektor, przez statystycznego Kowalskiego, po freelancera ceniącego sobie indywidualizm.

Egzemplarz użyczony przez Hyundai Nord Auto Białystok polubiłem już za sam błękit lakieru. Blue Lagoon w czerwcowym słońcu przywołuje same dobre skojarzenia. Producent oferuje łącznie 9 wersji kolorystycznych. Do tego kupujący może opcjonalnie wybrać odcień dachu i lusterek. Życzę handlowcom Hyundaia, aby sprzedali jak najwięcej egzemplarzy w kolorach Acid Yellow, Ceramic Blue czy wspomnianym Blue Lagoon. Na pewno wniosą one sporo świeżości na nasze ulice, gdzie króluje biel i wszystkie odcienie szarości.

Hyundai Kona test – wnętrze

Pod względem wyposażenia „urlopowy” Hyundai Kona różnił się od tego „mikołajowego” zaledwie kilkoma detalami. Auto w wersji Premium ma na pokładzie praktycznie wszystko, co do jazdy na krótszych i dłuższych dystansach potrzebne. Z reguły kierowcy podczas jazdy się nad tym nie zastanawiają, jednak podróż ze świadomością, że jedziemy autem z 5 gwiazdkami NCAP i całym pakietem udogodnień systemu SmartSense jest zdecydowanie przyjemniejsza.

hyundai kona test

Szczególnie cenię sobie asystenta wykrywania pojazdów w “martwym polu”. Nieważne jakim jeździsz autem i jak uważną osobą jesteś, ta funkcja czyni podróż bezpieczniejszą. W wersjach wyposażenia Style oraz Premium znalazła się również kamera cofania i czujniki parkowania. Duży plus należy się konstruktorom za „smartfonizację auta”. Poza Android Auto i Apple CarPlay producent przewidział również panel ładujący telefon (technologia Qi jest dostępna tylko w wersji Premium).

Wnętrze nie jest może designerskim majstersztykiem, ale nie można mu odmówić funkcjonaliści. Kona to auto na co dzień i właśnie z myślą o codziennym użytkowaniu zaprojektowano praktycznie cały kokpit. Fotele są minimalistyczne i wygodne. Elektryczna regulacja siedzisk daje szeroki zakres możliwości. Nawet wyższe osoby będą czuły się w tym aucie komfortowo.

Tylna kanapa pomieści trzech dorosłych pasażerów. Sprawdziliśmy to kilkukrotnie – nikt nie narzekał na brak miejsca. 😉 Oczywiście Marcin Gortat miałby pewne zastrzeżenia siedząc z tyłu, ale jeśli masz mniej niż 190 cm wzrostu, możesz spokojnie rozkoszować się pouczaniem kierowcy i zabawą smarftonem.

Bagażnik o pojemności 361 litrów jest wystarczająco pakowny – przy umiejętnym „Tetrisie” zmieścimy tam sporo bagażów. Na pochwałę zasługują haczyki do unieruchomienia gratów oraz skrytka pod podłogą, która pomieści przydatne na wakacjach narzędzia.

hyundai kona test

Wystarczy szczegółów. Przejdźmy w końcu do wrażeń z jazdy.

Hyundai Kona – test czas zacząć

Czwartkowy poranek przywitał nas bezlitosnym upałem i perspektywą małego ruchu na mazurskim szlaku. Po skompresowaniu wszystkiego, co potrzebne podczas wyjazdu „na domki” trzasnąłem klapą bagażnika, odkręciłem klimę i czym prędzej ruszyliśmy w kierunku Węgorzewa. W taką piękną pogodę przecież nikt nie chce siedzieć w mieście.

hyundai kona test

Mazury odwiedzamy 2-3 razy w roku, więc postanowiliśmy wesprzeć się dostępnym na pokładzie GPS-em. Spisał się bez większych zastrzeżeń. W ogóle już sam wystający ponad deskę 8-calowy ekran dotykowy robi dobrą robotę. Przede wszystkim jest intuicyjny.
W porównaniu do podobnych rozwiązań w innych modelach wypada nad wyraz funkcjonalnie.

Skoro już jesteśmy przy wyświetlaczach, muszę pochwalić asystenta zmiany biegów. Kona jest pierwszym autem, w którym brałem jego wskazania na serio. Nie umiem tego racjonalnie wytłumaczyć, ale zielone cyferki, w rogu małego ekranu LCD, zlokalizowanego pomiędzy zegarami, przez większość podróży wyznaczały mi właściwe przełożenie. Widziałem „shift light” w wielu modelach, ale tylko w Hyundaiu potraktowałem wskazania z należytą powagą.

Hyundai Kona test – 1.0 T-GDI i manual

Powszechny w ostatnich latach motoryzacyjny downsizing budzi sporo kontrowersji. Koreańczyków też nie ominął. O ile wyciśnięcie 177 KM z 1.6 litra jakoś mnie nie ruszało, to już trzycylindrowa, uturbiona jednostka o zawrotnej pojemności 1 litra wzbudzała mieszane uczucia. Nadeszła jednak chwila, w którym chyba muszę ją przeprosić. Silnik Hyundaia nie tylko fajnie pracował, ale też żywiołowo reagował na każde naciśnięcie pedału gazu. Na prostych odcinkach drogi krajowej 65 pomiędzy Białymstokiem a Ełkiem nie ma czasu na mozolne wyprzedzanie. Tam wyprzeda się szybciej niż myśli.

hyundai kona test

120-konne serce koreańskiego SUV-a zaskoczyło mnie swoją dynamiką. Manualną 6-stopniową przekładnię również polubiłem, szczególnie szósty bieg, który ułatwia życie przy dłuższych trasach. Wczesna pobudka skutkowała potrzebą dostarczenia organizmowi większej dawki kofeiny. Pierwszy pitstop czekał nas zatem już w Mońkach.

Przystanek był też dobrą okazją do oddania fotela kierowcy mojej małżonce. W końcu Hyundai Kona to też ulubieniec płci pięknej.

Hyundai Kona test – idealny dla kobiety

Moja żona jeździ zdecydowanie szybciej niż ja. W dodatku prowadzenie auta w jej wykonaniu zaprzecza wszystkim stereotypom o blondynkach i kobietach za kółkiem. Nasz weekendowy dyliżans dobrze dogadywał się z nią już od momentu wyjazdu z Moniek. Zresztą, co ja się będę rozpisywał. Oto co moja luba Agnieszka ma do powiedzenia na temat Hyundaia Kona:

„Auto od pierwszych chwil zaskoczyło mnie swoją dynamiką. Żywiołowo reagowało na każde dotknięcie pedału gazu. Obawiałam się, że załadowany bagażnik i klimatyzacja odbiorą nieco werwy małemu silnikowi, jednak nic takiego nie miało miejsca. Hyundai nigdy mnie nie zawiódł podczas wyprzedzania. Dobrze też się go prowadzi Przejechałam za kierownicą tego modelu blisko 200 km i ani przez chwilę nie odczułam dyskomfortu”.

Moja małżonka jeździła ze mną wieloma różnymi autami, ale gołym okiem widzę, że Hyundai mocno jej przypadł do gustu. 😉

hyundai kona test

Hyundai Kona test – Mazury witają

Po dotarciu na miejsce i uczynienia za dość formalnościom, wykorzystałem pogodę na zwiedzanie. W końcu Mazury są pełne tajemnic i powojennych obiektów. Wymieniłem więc lubą na męskiego kompana, podobnego mi fanatyka motoryzacji i historii. We dwóch raźniej sprawdzać jak Kona radzi sobie „w terenie”.

Na przykrytych koronami wiekowych drzew krętych dróżkach Hyundai spisywał się doskonale. Nawet na siłę nie da się nic zarzucić układowi kierowniczemu. Koreańczycy nie kombinowali z konstrukcją zawieszenia i postawili na kolumny McPhersona z przodu i belkę skrętną z tyłu. Żaden potencjalny użytkownik tego SUV-a nie zamierza ścigać się nim w rajdach cross country, więc zawieszenie skonfigurowane pod te lepsze drogi z mojej perspektywy wydaje się być czymś naturalnym. Na wybojach lub przed progami zwalniającymi warto jednak zwolnić. Tak dla własnego komfortu.

hyundai kona test

6-biegowy manual i elastyczna jednostka napędowa (moment obrotowy 172 Nm przy 1500-4000 obr/min) sprawiły, że nawet większe wyprawy lokalnymi trasami mijały przyjemnie. 3-cylindry to nie V6, ale ich dźwiękowi trudno cokolwiek zarzucić.

Po raz kolejny doceniłem też oświetlenie koreańskiego SUV-a. Zachody słońca na Mazurach są malownicze, jednak gdy podziwiasz je poza swoją „bazą” musisz jakoś do niej wrócić. Oczywiście już po zmierzchu. LED-y zapewniały doskonałą widoczność na nieoświetlonych, wąskich i osłoniętych grubymi pniami drzew drogach.

Eco-driving pozwolił mi na racjonalne przyjrzenie się spalaniu testowanego modelu. Wynik na poziomie 7,2 litra w trasie i ok. 10 litrów w cyklu miejskim (ok, tutaj tak „eco” już nie było) uważam za przyzwoity.

Przez cały okres pobytu w naszym ośrodku, Hyundai pełnił rolę głównego środka transportu po zakupy. Nasza grupa docelowo liczyła kilkanaście osób, co wymagało sporych zakupów. Bagażnik bez większego problemu pomieścił dwa biedronkowe wózki zakupów. Auto, nawet załadowane, nigdy nie łapało zadyszki.

hyundai kona test

Za każdym razem, gdy opuszczaliśmy dyskont, Kona przykuwała uwagę przechodniów i innych kupujących. Ten mały SUV ma w sobie to tzw. „coś”.
Właśnie to „coś”, które określam mianem „osobowości” sprawia, że Hyundai Kona zbiera u mnie wysokie noty. Co prawda zastanawiam się, dlaczego w tym aucie nawet za dopłatą nie da się zamówić dachu panoramicznego, ale to tylko jedna z naprawdę krótkiej listy rzeczy, które mogę temu autu zarzucić.

Hyundai Kona test – do zobaczenia

Wszystko, co dobre, kiedyś się kończy. Długi weekend również, a wraz z nim test Hyundai Kona. Długo zastanawiałem się, jak podsumowywać te kilka dni z najmniejszym SUV-em koreańskiej marki. Chyba najlepszą konkluzją tekstu będzie odpowiedź na pytanie: czy chciałbym jeździć takim autem na co dzień? Odpowiedź brzmi: tak. Dlaczego? Bo ma wszystko, co w aucie codziennego użytku niezbędne, a do tego ma pewien styl. Styl, którego w dzisiejszej motoryzacji tak często brakuje.

Hyundai Kona test – zobacz wideo z wypadu

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *