2017 rok była dla nas nadzwyczaj aktywny. Postanowiliśmy więc naładować akumulatory przed zimą i spożytkować zaległy urlop na wakacje w Grecji. Kreta w październiku z wielu powodów zdawała się być najlepszym wyborem. Z punktu widzenia tanich biletów lotniczych również wypadała najkorzystniej, zatem nie pozostało nam nic innego, jak spakować mandżur i wyruszyć na nasze greckie wakacje!

Gdzie na urlop jesienią? Rozważ Kretę

Opóźnione wakacje na Krecie są dobrym pomysłem z kilku powodów. Ładna pogoda na Krecie utrzymuje się praktycznie do końca października. Opady deszczu trafiają się raczej rzadko, temperatura przekracza 20 stopni, a ceny hoteli i usług są niższe. Kreta w październiku cieszy jeszcze jednym atutem – mniej na niej turystów.

Dodatkową zaletą najpopularniejszej z greckich wysp jest dobra baza turystyczna, sporo plaż i ogólny klimat. Kreteńczycy to naprawdę wyluzowani ludzie, o czym kilkukrotnie się przekonaliśmy. Hotele na Krecie również prezentują wysoki standard. W dodatku Grecy lubią Polaków. Poznają nas po rysach twarzy, nawet nie słysząc języka. To miłe, bo w wielu miejscach na świecie z reguły myli się nas z Rosjanami. W dodatku jesienne wczasy w Grecji są w miarę ekonomiczne.

Kreta jesienią na własną rękę

Nie korzystamy z biur podróży i nie wiem, czy się kiedykolwiek na to zdecydujemy. Oferty „Kreta last minute” upewniły nas tylko w tym, że taniej wyniosą nas samodzielnie zorganizowane wakacje w Grecji. Opcje typu „Kreta all inclusive” również średnio nas pociągają, gdyż kłócą się z naszym stylem podróżowania. Jeśli chcesz zatem śladem Rutkowskich przedłużyć sobie lato i wciąż zastanawiasz się, gdzie lecieć na urlop w październiku, to chętnie podzielę się doświadczeniami z pobytu na mitycznej wyspie. Wraz z moją żoną, Agnieszką, byliśmy na Krecie od 21 do 28 października 2017 roku. Trochę tam zobaczyliśmy.

Bilety na Kretę

Tanie loty na Kretę można znaleźć stosunkowo łatwo. Wystarczy z odpowiednim wyprzedzeniem śledzić oferty na SkyScannerze. Bilety na Kretę kupiliśmy około 2 miesiące wcześniej. Za przelot 2 osób z Katowic do Chanii i z powrotem zapłaciliśmy 750 zł. Nie była to może super niska cena, ale zbyt długie wybrzydzanie może sprawić, że zamiast łapać ostatnie promienie słońca nad Morzem Śródziemnym, spędzisz październikowy urlop z Netflixem. Poniekąd to właśnie ceny biletów zadecydowały o naszym wyborze.

Co prawda rodzinny Białystok dzieli od katowickiego lotniska w Pyrzowicach jakieś 480 km, ale kto by się tym przejmował. Pokonaliśmy tę odległość naszą Astrą bez większego wysiłku. Auto zostawiliśmy na parkingu kilkaset metrów od terminalu. Własne auto daje niesamowitą niezależność – zarówno w Polsce, jak i na Krecie, ale o tym zaraz.

Podróżowanie po Krecie

Jak już wspomniałem – własny środek transportu zapewnia maksymalny komfort zwiedzania. Przekonaliśmy się o tym już w Tajlandii. Postanowiliśmy zatem skorzystać z tajskich doświadczeń na europejskich wakacjach. Wypożyczalnie samochodów na Krecie można spotkać na każdym kroku. Trudno się temu dziwić.

Wyspa jest naprawdę spora, a komunikacja publiczna przy takich dystansach do najwygodniejszych nie należy. Wypożyczenie samochodu na Krecie gwarantuje spokój i wygodę podróży. Auta wypożycza tam większość turystów. Na drogach nawet w październiku roiło się od białych rydwanów z niewielkimi oznaczeniami wypożyczalni. Łatwo je odróżnić od lokalnych pojazdów, ponieważ wypożyczalnie dysponują młodą i dość zadbaną flotą. Grecy nie dbają o swoje prywatne samochody. Gołym okiem można stwierdzić, że nasza rodzima motoryzacja ma się wiele lepiej niż grecka.

Lubię prowadzić. Agnieszka również ma prawko, więc już na etapie planowania wyjazdu wiedzieliśmy, że będzie nam potrzebny dyliżans. Krótka i niezbyt wnikliwa analiza wpisów na forach internetowych wykazała, że najbardziej polecana wypożyczalnia samochodów na Krecie to Europeo. Bez problemu znajdziesz ją w wyszukiwarce Google; w dodatku ma stronę w języku polskim. Zależało nam na tym, aby wynająć auto jak najtaniej i się nie zawiedliśmy.

wypożyczalnia-Kreta

W drodze na Balos.

Atutem wakacji w październiku są niższe ceny niektórych usług – w tym wynajmu samochodu. Udało się nam załapać na zimową promocję, toteż za Kia Picanto (manualna skrzynia, klimatyzacja) na tydzień zapłaciliśmy 90 Euro. Auto czekało na nas na lotnisku. Było czyste i zadbane, oczywiście zatankowane pod korek. Nie możemy też się przyczepić do warunków usługi, które również były jasne i przejrzyste.

Pani z wypożyczalni od razu poinformowała nas, że ubezpieczenie nie obowiązuje podczas jazdy „off road”. Wbrew pozorom na Krecie ma to znaczenie. Nieergonomiczny zagłówek i zjechane sprzęgło to jedyne wady naszego „Piczanto”. Przemierzyliśmy nim łącznie ponad 900 km w ciągu tygodnia. Ten miejski bąbel wspinał się na górskie szczyty i brodził niczym czołg podczas oberwania chmury. Lubię azjatyckie auta i muszę przyznać, że po urlopie w Grecji jeszcze bardziej szanuję markę Kia.

Europeo reklamuje się jako najtańsza wypożyczalnia aut na Krecie. Nie porównywałem ofert, ale myślę, że może być w tym sporo prawdy. Jakość obsługi klienta mają naprawdę wysoką. Brakuje im jedynie w parku maszynowym Suzuki Jimny. Te małe terenówki spotykaliśmy na każdym kroku i zawsze zazdrościłem ich kierowcom. Myślę, że z Jimny na pewno zjechalibyśmy z „autostrady” i pojeździli po bardziej zacisznych miejscach.

Chociaż Grecja jest w UE, kreteńskie drogi są gorsze od naszych. Przecinająca wybrzeże autostrada jest zaniedbana. Z 3 pasów robią się nagle 2. Miejscowi szerokie, oddzielone ciągłą linią pobocze traktują jako dodatkowy pas ruchu. Grecy jeżdżą nieostrożnie i brawurowo. Trzeba na nich uważać. Widok odrapanych samochodów na ulicach praktycznie wszystkich kreteńskich miasteczek mówi sam za siebie. Kierowcy nie lubią też przestrzegać ograniczeń prędkości ani innych przepisów.

Legenda głosi, że fotoradary na Krecie działały tydzień. Miejscowi je zdewastowali, bo nie godzili się na tego rodzaju kontrolę. Grecy to fajny, ale specyficzny naród.

Hotele na Krecie
Tutaj również nie będę bawił się w Einsteina i czarował super kreatywnością. Wszystkie noclegi na Krecie załatwiliśmy przez Booking. Jak na cebularzy przystało, wybieraliśmy oferty apartamentów i pokoi z aneksem kuchennym. Większość posiłków przygotowywaliśmy sami. Ta wyspa żyje z turystyki, więc hotele i apartamenty na Krecie można spotkać dosłownie na każdym rogu. Ich standard jest bardzo różny. Zarówno backapckersi, jak i rodziny wielodzietne znajdą podczas wakacji coś dla siebie.

Gdzie nocować na Krecie

Duże miasta są fajne, ale problematyczne. Ciężko w nich zaparkować i ogólnie jest tłoczno. Mieliśmy tego świadomość, dlatego nasze tygodniowe wakacje w Grecji podzieliliśmy na 2 części. 5 pierwszych nocy spędziliśmy w położonej nieopodal Chanii miasteczku turystycznym Agia Marina.

Wakacje w październiku mają ten plus, że mogliśmy pozwolić sobie na nocleg w całkiem miłym hotelu Orion Star. 2 ostatnie dni spędziliśmy już w Chanii. Październikowa oferta wynajmu apartamentu z widokiem na morze ma swoje zalety. W sezonie takie miejscówki muszą kosztować krocie. W każdym razie jesienią ceny noclegów na Krecie przemawiają na korzyść turystów. Za pięć dni w Orion Star zapłaciliśmy 383 zł (90 Euro). Nocleg w Chanii kosztował nas 296 zł. Za widok morza o poranku i 4 minuty do nabrzeża naprawdę było warto.

Kreta – atrakcje

War Shelter of Platanias

Muzeum prowadzone przez pasjonatów było pierwszym miejscem, w które udaliśmy się po zostawieniu bagaży w hotelu. Trudno je znaleźć, ale naprawdę warto tam zajrzeć. W War Shelter of Platanias poznasz inne oblicze Krety i dowiedziesz się więcej na temat jej militarnej historii. Sporo eksponatów porozrzucanych po tym klimatycznym bunkrze naprawdę robi wrażenie. Stary Jeep przed wejściem i bateria przeciwlotnicza na końcu jednego z tuneli to chyba dwa największe gabarytowo eksponaty. Tych mniejszych i niemniej ciekawych również jest cała masa.

Wejście do War Shelter of Platanias.

– Plaża Balos – raj na Ziemi

Balos to jedna z tych plaż, które będąc na Krecie trzeba odwiedzić. Jesienią można w pełni cieszyć się jej urokami, gdyż nie okupuje jej aż tylu turystów, a woda wciąż jest ciepła. W dodatku widząc jej błękitny kolor mieliśmy wrażenie, że teleportowaliśmy się gdzieś na Karaiby. Przecież tak dobrze pejzaże wyglądają jedynie w folderach reklamowych!

A jednak, plaża Balos jest naprawdę piękna. Jeśli nie wiesz jak dojechać na Balos, a planujesz wypożyczenie auta, to nie wahaj się ani chwili nad samodzielną wyprawą. Odległość z Chanii do Balos to lekko ponad 50 km. Pamiętaj jednak, że drogi na Krecie są w dużej mierze wąskie i kręte, a więc zapomnij o popisywaniu się.

Kręty i szutrowy odcinek górski, którego obawia się wielu niedzielnych kierowców, nie jest taki straszny. Wystarczy jechać ostrożnie i powoli. Przed wyprawą zabierz odpowiednią ilość napojów, prowiantu i dobre buty. Od parkingu na szczycie wzgórza do plaży jest spory kawałek. Trzeba przejść go pieszo po kamienistych schodach i lekko stromym zboczu. Opcja dla leniwych to „osioł taxi”, ale kto by tam chciał męczyć te biedne zwierzęta.

balos

Żadne słowa nie opiszą rzeczywistego uroku Balos!

– Odigitria Monastery – cisza brzmi pięknie

Wracając z Balos warto zatrzymać się nieopodal portowego miasteczka Kolymvari i zajrzeć do zabytkowego klasztoru. Grecy nazywają go Moni Gonia. Wizyta to dobra okazja na spotkanie z grecką kulturą i lokalnym prawosławiem. Panuje tam spokój i harmonia, nie spotkasz w tym miejscu tłumów turystów. Obok znajduje się zagroda pełna zwierząt, co również przykuwa uwagę. Warto zobaczyć klasztor i zwiedzić jego wnętrze. Chociaż organizując wakacje na Krecie nie planowaliśmy zahaczenia o tę świątynię, nie żałujemy, że się tam zatrzymaliśmy. Zdecydowanie polecamy!

Na dziedzińcu Odigitria Monastery panuje niesamowity spokój.

– Elafonissi – różowe piaski

Wybrzeże o różowym piasku jest określane jako jedna z najpiękniejszych plaży na Krecie. Skąd na Elafonissi różowy piasek? Otóż są to fragmenty kolorowych muszli roztrzaskanych przez fale morskie oraz zniszczone koralowce, które niegdyś licznie występowały w okolicy.

W sezonie podobno bywa wypełniona po brzegi turystami, jednak plażowanie w tym miejscu jesienią rozwiązuje problem tłumów. Przyjeżdżając na Elafonissi w październiku możesz śmiało wylegiwać się praktycznie w dowolnym miejscu, nie martwić tłokiem i pluskać w lazurowej oraz przezroczystej niczym kryształ wodzie.

Dojechać jest tu łatwiej niż na Balos, chociaż droga do najwygodniejszych nie należy. Odległość z Chanii do Elafonissi to ok. 90 km, dlatego warto wpaść tutaj na całodniowy plażing.

Z niemal rajską plażą łączą się niestety 2 smutne historie. W 1907 roku zatonął nieopodal liniowiec Austrian Lloyd. Ofiary katastrofy spoczywają na wyspie. Jeszcze wcześniej, bo w Wielką Sobotę 1824 roku wojska tureckie roku pod wodzą Paszy Ibrahima dokonały w tym miejscu rzezi 850 kobiet i 40 mężczyzn.

– Moni Arkadiu – ku pamięci prawdziwych greckich herosów

Ten zabytkowy klasztor to miejsce wyjątkowe. Poza bogatym zbiorem muzealnych artefaktów, ma on ogromne znaczenie historyczne. Moni Arkadiu jest dla Greków pomnikiem walki i męczeństwa. Podczas powstania przeciwko Turkom w latach 1866 – 1869 klasztor Moni Arkadiu był oblężony, jednak obrońcy nie złożyli broni.

Przed atakiem 15 000 tureckich żołnierzy murów broniło zaledwie kilkuset powstańców. Po tym jak przeciwnik przedarł się przez mury, blisko 700 kobiet i dzieci ukrytych w prochowni postanowiło wysadzić się w powietrze. Tamten akt sprzeciwu przeciwko tureckiej okupacji jest ważnym elementem greckiej historii. Zdecydowanie warto tu zajrzeć. Wypożyczonym autem dojedziesz do Moni Arkadiu bez problemu. Pamiętaj tylko o odpowiednim stroju zakrywającym ramiona i kolana. Cieplejsze ciuchy też się przydadzą.

Moni Arkadiu-Kreta

Moni Arkadiu - symbol męczeńskiej walki o wolność.

– Heraklion – stolica Krety

Nie planowaliśmy podróży do Heraklionu, jednak pogoda na Krecie w październiku nie zawsze bywa idealna. Nie pozostało nam zatem nic innego, jak zapakować się w nasze “Piczanto” i wybrać się do mitycznego miasta nieopodal pałacu Knossos. Być w Heraklionie i nie odwiedzić Muzeum Archeologicznego to jak być w Rzymie i nie zobaczyć papieża. Placówka jest drugim co do wielkości greckim muzeum. Kolekcja antycznych zbiorów jest ogromna. W dodatku zwiedzający mogą kupić łączony bilet, który uprawnia również do wizyty w ruinach pałacu w Knossos. Niestety, zabrakło nam czasu na wizytę w tej perle antycznej architektury. Heraklion dzieli od Chanii jakieś 140 km, więc nie wystarczyło nam dnia na obskoczenie wszystkich atrakcji skupionych wokół miasta.

W każdym razie Muzeum Archeologiczne w Heraklionie to miejsce warte odwiedzin, nawet dla laików. Jedyny problem to znalezienie miejsca parkingowego nieopodal budynku. My skorzystaliśmy z płatnego parkingu podziemnego. Jeśli chodzi o zbiory Muzeum Archeologicznego w Heraklionie, jest naprawdę na czym zawiesić oko. Mi utkwił w pamięci ten najbardziej tajemniczy eksponat – Dysk z Fajstos.

Dysk z Fajstos

 Dysk z Fajstos.

Kolejna miejscówka, którą warto zobaczyć w Heraklionie to Rocca al Mare (gr. Kules) – średniowieczna forteca wenecka zlokalizowana w porcie. Aby poczuć jej klimat, należy koniecznie wejść do środka i przejść się starymi korytarzami. Nieopisane wrażenia.

Fontanna Morosini również znalazła się w naszym obiektywie. Ten zabytek jest jednym z istotnych miejsc na mapie spacerów po Heraklionie. Spacerując ulicami tego miasteczka zapewne trafisz na wiele innych skarbów greckiej architektury. Zarezerwuj na Heraklion trochę więcej czasu. Przemierzając uliczki największej kreteńskiej metropolii warto iść niespiesznym krokiem.

Fontanna Morosini Heraklion

Selfie przy fontannie Morosini.

– Jezioro Koumas – słodka kropla pośród słonych fal

Jadąc do Heraklionu warto zahaczyć o Koumas – jedyne słodkowodne jezioro na Krecie. Skalista plaża nie powstrzymała mnie przed wejściem do wody. Koumas jest warte zobaczenia chociażby ze względu na roztaczające się wokół krajobrazy. Chociaż mieliśmy tam wpaść na chwilę, rozłożyliśmy koc i delektowaliśmy się dłuższy czas promieniami jesiennego słońca. Kolejny atut wypadu nad Koumas jesienią to naprawdę znikoma liczba turystów.

Jezioro-Koumas

Tak, to ja.

– Chania

Chanię celowo zostawiliśmy sobie na koniec. W sumie tutaj zaczęły się i zakończyły nasze wakacje w Grecji. To właśnie Lotnisko Chania było miejscem naszego pierwszego kontaktu z „ojczyzną filozofów”. Po lądowaniu zaskoczył mnie widok wojskowych hangarów po lewej stronie pasa startowego. Dopiero później dowiedziałem się, że z tego lotniska korzystają również greckie F-16. Nie zdziw się zatem, kiedy dostrzeżesz „Jastrzębia” przelatującego nad wyspą. My mieliśmy ku temu okazję. Dźwięk silników myśliwca jest dość osobliwy.

lotnisko Chania

Takie tam z lotniska.

Wieczorem koniecznie odwiedź stary port wenecki. Przejdź się wąskimi uliczkami i spróbuj tradycyjnej greckiej musaki w jednej z kilkudziesięciu rozsianych wzdłuż nabrzeża knajp. Koniecznie zajrzyj do Hassan Pascha Mosque. Może, podobnie jak my, trafisz na ciekawą wystawę. Niektórzy twierdzą, że meczet nie pasuje do weneckiej architektury. Mają rację. Paradoksalnie Hassan Pascha Mosque ma swój urok i stanowi ciekawy kontrast na tle pozostałych budowli. Myślę, że nabrzeże portowe to kwintesencja Chanii.

Hassan Pascha Mosque

Hassan Pascha Mosque - kiedyś meczet, dziś galeria sztuki.

Żałuję tylko, że Greek National Football Museum było zamknięte, kiedy już do niego dotarliśmy. Nie jestem fanem footballu, ale już sam rzut okiem na ilość zebranych eksponatów robi wrażenie. Na pochwałę zasługuje fakt, że Muzeum prowadzi pasjonat. Niestety, zdjęć brak.

Ceny na Krecie w praktyce

Zastanawiasz się, ile kosztuje tydzień w Grecji? Przedstawię nasz kosztorys. Za loty na Kretę zapłaciliśmy 750 zł (linia Ryanair, tylko bagaż podręczny, przelot w dwie strony dla pary). Cena za parking przy lotnisku w Pyrzowicach to 70 zł za 7 dni. Na noclegi rezerwowane przez Booking wydaliśmy 679 zł. Wynajęcie auta na Krecie to wydatek rzędu 90 Euro (w promocji zimowej). Na pozostałe wydatki przeznaczyliśmy 340 Euro. Wspomniana kwota zawiera również wydatki na paliwo.

Kreta jest stosunkowo tania, o ile zarabiasz w Euro i jesteś Skandynawem lub Niemcem. Niestety, przeciętny Kowalski, podróżujący na własną rękę musi liczyć się ze sporymi wydatkami. Na obiad dla dwóch osób w kreteńskiej restauracji trzeba wydać od 20 do 30 Euro. Mrożona kawa na wynos to koszt od 1,5 do 3 Euro. Paliwo również jest droższe niż w Polsce. My kwestię wyżywienia rozwiązywaliśmy poprzez zakupy w Lidlu i przygotowanie posiłków we własnym zakresie, jednak koszt spożywki na greckiej wyspie też jest dość spory. Z jednej strony Kreta wydaje się być atrakcyjnym miejscem do wypoczynku. Z drugiej jednak lepiej wziąć ze sobą ciut więcej gotówki, aby się nie zdziwić.

Grecki epilog

Było fajnie, ale to jednak nie to. Tak jednym zdaniem możemy podsumować nasz wyjazd na Kretę. Po wyprawie BlaBlaCar’em do Czarnogóry i podróży poślubnej do Tajlandii, grecka wyspa była dla nas… doświadczeniem.

Wakacje na Krecie to dobry pomysł dla tych, którzy szukają komfortu, wygód i drinków z palemkami. Brak nam było pewnej dzikości i egzotyki, dlatego raczej nie planujemy powrotu w tamte rejony basenu Morza Śródziemnego.

Decydując się na wakacje w październiku musisz też liczyć się z tym, że pogoda nie zawsze będzie Ci sprzyjać. Pierwsze dni naszego pobytu były ciepłe i słoneczne (temperatura w okolicach 24-26 stopni). Kolejne już umiarkowanie ciepłe (18-22 stopni). Przeżyliśmy też niesamowitą ulewę, która sparaliżowała zachodnią część wyspy na kilka godzin.

Było fajnie, ale bywaliśmy w ciekawszych miejscach niż Kreta.

W praktyce, gdy było ciepło bez problemu mogliśmy się kąpać, a nawet opalać. W chłodne dni (a kilka takich było), szukaliśmy atrakcji w Heraklionie lub skrywaliśmy się na plaży pod kocem, czekając aż słońce sobie o nas przypomni i wyczołga się spod chmur. Wakacje jesienią zawsze niosą za sobą ryzyko niepogody, dlatego weź pod uwagę anomalie pakując walizkę.

Mimo wszystko miło będziemy wspominać Kreteńczyków i ich gościnność. Każda podróż czegoś uczy, nawet jeśli nie palisz się, aby wracać w to samo miejsce.

Poniżej zamieszczam klip z naszego jesiennego urlopu na Krecie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *