Volvo nie ma lekko. Od kiedy w 2010 marka uznawana za dobro narodowe Szwedów stała się częścią Geely Automobile, ciągnie się za nim piętno „chińszczyzny”. Na pohybel marudom ekipa z Göteborga wraz z każdą kolejną premierą wbija szpilę swoim oponentom. Robi to subtelnie, ale z siłą młota Thora. Volvo S60 to jedna z tych bolesnych szpilek, która chwieje ładem zdominowanego przez Niemców segmentu sedanów klasy średniej.

Volvo S60 T5 R-Design – 250 powodów, aby go polubić

Gdy dowiedziałem się, że będę miał okazję spędzić kilka dni z Volvo S60 T5 R-Design, poczułem się jak dziecko, które właśnie znajduje pod choinką Xboxa z kompletem gier.

Dotychczas miałem okazję sprawdzać pneumatykę X90, testować w terenie XC40, a także poznać bliżej przed i po liftowe V40. Nie miałem jeszcze okazji obcować z III generacją „sześćdziesiątki”.

volvo s60 test

Za tym, aby tym razem wybrać S60 przemawiało również 250 powodów, które sprawia, że pierwsza setka pojawia się na cyfrowym prędkościomierzu w 6 sekund z hakiem. Już po pierwszym wieczorze zrozumiałem, że moc w Volvo wcale nie jest najważniejsza.

Owszem, to istotny element całości, ale na całość składa się również kilka innych cech tego sedana. Zacznijmy jednak od początku.

Volvo S60 T5 R-Design – jak Colt M1911

Nigdy nie strzelałem z Colta M1911. Właściwie widziałem tę klamkę tylko w filmach ze Stevenem Seagalem. Ewentualnie w Parszywej dwunastce.

Co jednak ma wspólnego kultowa spluwa z „cywilnym” samochodem? A no to, że S-sześćdziesiątki są produkowane w fabryce Volvo w Charleston – miejscowości w stanie Karolina Południowa.

Biorąc pod uwagę zamiłowanie mieszkańców tego regionu do noszenia broni, jestem niemal pewien, że znaczna część załogi odpowiedzialnej za składanie szwedzkiego sedana (dajcie spokój z tymi historyjkami o Chinach) takiego Colta posiada. Kolejna cecha wspólna to klasyczny minimalizm. Ani „wołowince”, ani legendarnemu M1911 owego minimalizmu odmówić nie można.

Volvo S60 nawet w wersji R-Design nie przyciąga wścibskich spojrzeń. Zaprojektowane w Europie auto cechuje swego rodzaju skromność. Bryle nadwozia nie można odmówić uroku, ale nie jest to krzykliwe auto z grillem wielkości komina elektrowni Bełchatów.

Oczywiście Szwedzi nie zapomnieli o charakterystycznych reflektorach nawiązujących kształtem do młota Thora i subtelnych liniach nadwozia.

Moją uwagę zwróciły głęboko osadzone lampy przeciwmgłowe. Nie chodzi mi tutaj jednak o ich konstrukcję (bo jak znam Volvo, na pewno stoi za nimi jakiś patent), a prezencję zderzaka. Pierwsze skojarzenie przywołało w wyobraźni obraz wodolotu i jego płatów nośnych.

W każdym razie przód wygląda świetnie! Z tyłu też nie ma się do czego przyczepić. Nie przypasował mi jedynie napis na górze klapy. Lampy w kształcie zwróconych do siebie „trójeczek” dobrze dopełniają całości. Podwójne estetycznie wyprofilowane końcówki rur wydechowych zdradzają z kolei, że pod maską raczej nie zamontowano kosiarki do trawy.

Nadmienię tylko, że całość skomponowana z 5-ramiennymi dwudziestakami 245/35 wygląda bardzo elegancko.

volvo s60 t5 r-design

Długo zastanawiałem się, kto jest odbiorcą marki Volvo. Na pewno nie są to właściciele tartaków, hurtowni cementu czy hodowcy trzody chlewnej.

Szwedzi, nawet z chińskim kapitałem, dalej celują w specyficzną grupę klientów. Ich auta nie mają sprostać gustom miłośników bluz z wielkim logo krokodyla. Tak też jest z S60. Ten model to propozycja dla minimalistów ceniących sobie komfort, estetykę i wysoką jakość.

O nowoczesnych rozwiązaniach nawet nie wspominam, bo dziś każdy model z krainy Wikingów jest wręcz nafaszerowany elektroniką. Można jej nie lubić, ale trudno się bez niej obejść.

Volvo S60 T5 R-Design – czy to już limuzyna?

Segment sedanów klasy średniej zobowiązuje konstruktorów do tego, aby liczyli się również komfortem i bezpieczeństwem pasażerów. Kwestia bezpieczeństwa w Volvo zawsze była priorytetowa. Pozostaje jeszcze temat przestrzeni dla towarzyszy kierowcy.

W Volvo S60 T5 R-Design miejsca mamy pod dostatkiem. Większość podróży odbyłem z 7-miesięczną córką i małżonką na pokładzie. Baza isofix z nosidełkiem zmieściła się bez problemu. Do bagażnika spakowaliśmy wszystkie elementy wózka dziecięcego. Myślę, że trzech rosłych kumpli też doceniłoby ergonomię wnętrza.

Tylna kanapa w Volvo to takie VIP miejsce. Nic tylko zapiąć pasy, odpalić muzykę relaksacyjną, poprosić kierowcę o odpowiednie ustawienia audio i można śmiało dać wieźć się do celu w objęciach Morfeusza.

Na limuzynę do transportu prezesa może lepszy będzie model S90, ale dla użytku „codziennego” S60 w zupełności wystarczy.

Volvo S60 T5 R-Design – esteta

Zastanawiałem się tez nad tym w jakiej adaptacji filmowej widziałbym testowaną przeze mnie demówkę. Nie rozwodziłem się nad tym zbyt długo.

Gdybym to ja był autorem „Ślepnąc od świateł”, główny bohater zarówno książki, jak i serialowej adaptacji jeździłby właśnie Volvo S60 (Jakub Żulczyk widział to jednak inaczej).

Elegancki, nierzucający się w oczy, zwinny i dynamiczny. Tak w skrócie widzę S60 – auto idealne dla ekskluzywnego dilera kokainy. Ewentualnie kompozytora.

Właściwie to dla każdego, kto szuka równowagi pomiędzy stylem i ekskluzywnością. Przykład z kompozytorem nie jest jednak przypadkowy.

W testowanej przeze mnie egzemplarzu znalazł się system nagłośnienia Harman Kardon. Może nie jest to medialna marka, o której nawijają raperzy (patrz BOSE), ale jej współpraca z Volvo zaowocowała stworzeniem małej opery na kołach.

volvo s60 test

Głośniki Harman Kardon sprawiają, że każdy kolejny kilometr za kierownicą „sześćdziesiątki” to uczta dla miłośników dobrego brzmienia.

W podłokietniku S60 znalazło się również miejsce na odtwarzacz CD, więc melomani powinni poczuć się usatysfakcjonowani.

Dobra. Na razie tyle o kulturze wysokiej
Czas zasiąść na miejscu kierowcy i ocenić inne doznania.

Volvo S60 T5 R-Design – jakość bez ściemniania

Mówi się, że najważniejsze jest pierwsze wrażenie. Volvo chyba doskonale zdaje sobie z tego sprawę, bo koncern zdecydowanie nie szukał oszczędności wewnątrz S60.

Nawet te „plastikowe” elementy deski rozdzielczej są wykonane z wysokiej jakości tworzyw. Wszystko jest idealnie do siebie dospawane i rozmieszczone tak, aby kierowca czuł pełną kontrolę.

Wykończenie kokpitu sedana Volvo to jego najlepsza wizytówka. Pozbawione złudzeń poczucie wysokiej jakości wykonania to namacalny dowód na to, że obecny właściciel marki nie zamierza odbierać ani lumena z jej blasku. Wręcz przeciwnie – stawia na świadomych klientów.

I tak oto już po uchyleniu drzwi widzimy skórzane fotele o finezyjnych zagłówkach. Dopiero po pierwszej przejażdżce zrozumiałem, że te przeszycia na skórze i kształt nawiązujący do kubełków nie są widzimisię projektantów, ale elementem sportowego ducha tej maszyny.

volvo s60 t5

Design wszystkich elementów, z którymi stykają się osoby wewnątrz został starannie dopasowany.
Od pierwszego kontaktu z Volvo przypały mi do gustu pionowe wloty wentylacyjne.

Nawet w takim detalu Szwedzi zadbali o doznania estetyczne. W ogóle w kwestii estetyki nasi sąsiedzi zza Bałtyku nie dopilnowali tylko przycisków odpowiedzialnych za elektryczne podnoszenie szyb.

Nie znaczy to, że są złe. Są po prostu zbyt zwyczajne. Tylko naprawdę upierdliwy recenzent zwróci na nie uwagę, bo chyba każdy, kto zasiądzie w modelu wyposażonym w system Sensus Connect zwraca uwagę duży ekran dotykowy w samym centrum kokpitu.

Nie będzie cienia przesady w stwierdzeniu, że ten tablet pełni funkcję centrum dowodzenia autem. W dobie smartfonizacji społeczeństwa takie rozwiązanie jest strzałem w dziesiątkę.

Sterowanie systemem audio, systemy wspomagające jazdę (w tym start-stop), klimatyzacja, osiągi kierowcy… dzięki temu tabletowi wszystko mamy w jednym miejscu.

Sam gadżet zasługuje na pochwałę za czułość dotyku. XC40 i XC90 jeździłem, kiedy na zewnątrz było ciepło. Dopiero grudniowa aura pokazała, że obsługa dotykowego ekranu w Volvo jest możliwa nawet w taktycznych rękawiczkach.

Dział odpowiedzialny za przygotowanie Sensus Connect się postarał, bo już po kilku wspólnych kilometrach interfejs nie ma przed nami żadnych tajemnic. Wystarcz się trochę nim pobawić.

Z funkcji dostępnych z poziomu menu najbardziej spodobały mi się aktywne światła doświetlające zakręty. To jedno z tych rozwiązań odczuwalnie poprawiających bezpieczeństwo. Oczywiście w Volvo znalazło się masę innych udogodnień.

Auto ma 4,7 metra długości, więc „satelitarny” podgląd z kamer 360 stopni ułatwia codzienne parkowanie. Na pokładzie pracuje więcej systemów ratujących nieostrożnych kierowców, ale nie posunąłem się do prowokowania tak ekstremalnych sytuacji, aby je testować.

Volvo nord auto

Myślę, że SOP powinien zastanowić się nad zakupem kilku egzemplarzy Volvo. Być może bylibyśmy trochę rzadziej zasypywani informacjami o kolizjach z udziałem rządowych taksówek.

Czy zatem Sensus Connect ma jakieś wady? Tak.
Na tym dość sporym ekranie zabrakło mi ikonki Netflixa. Możliwość oglądania ulubionych filmów i seriali byłaby dużym atutem.

Niestety nie spędziłem z Volvo S60 tyle czasu, aby wnikliwie przetestować aplikację Volvo On Call. Trochę szkoda, bo opis na stronie producenta zachęca do jej sprawdzenia w praktyce.

W praktyce sprawdziłem za to, jak „sześćdziesiątka” zachowuje się podczas codziennych podróży. Panie i Panowie… zapnijcie pasy.

Volvo S60 T5 R-Design – 250 powodów do radości

Pod maską Volvo S60 R-Design (użyczonego mi przez autoryzowanego dealera Volvo – firmę Nord Auto Białystok) znalazł się silnik T5 o mocy 250 koni mechanicznych. 4-cylindrowa jednostka z 16 zaworami i turbiną może pochwalić się momentem obrotowym 350 niutonometrów w zakresie 1800-4800 obr./min.
W duecie z przekładnią Geartronic Volvo S60 T5 R-Design rozpędza się do pierwszej setki w nieco ponad 6 sekund.

Znasz to uczucie, kiedy siedzisz w fotelu samolotu pasażerskiego, stojącego w kolejce na pasie startowym? Ta chwila oczekiwania i moment, kiedy Boeing czy Airbus w końcu zacznie swój sprint, aby wzbić się w przestworza…

Mniej więcej tak wygląda pierwszy start 2-litrową „wołowinką” w trybie jazdy „Dynamic”. Potem człowiek się przyzwyczaja. Rożnica jest taka, że w Volvo S60 możesz dowolnie ustawić sobie fotel, a nawet dodatkowo go podgrzać.

Skrzynia Geartronic płynnie zmienia biegi. Nic nie mogę jej zarzucić. Na pewno należy pochwalić ją za kick-down podczas wyprzedzania. Mikroprocesor wykrywa wówczas gwałtowne wciśnięcie gazu i automatycznie zrzuca bieg na niższy. Auto w tym momencie dostaje solidnego kopa…

Volvo S60

Volvo S60 T5 R-Design – to nie pacyfista. To wiking

Po kilku dniach spędzonych z tym autem mam w głowie pewien mętlik. Nie mogę mu nic zarzucić. Ten model Volvo podoba mi się najbardziej ze wszystkich, którymi jeździłem.

Gdzie zatem tkwi haczyk? Chyba w marketingu. Volvo, nawet po zmianie właściciela, pozycjonuje się jako bezpieczna marka premium. Tak było od zawsze.

Najnowsze systemy bezpieczeństwa, ekologia, plany wprowadzenia ograniczników do 180 km/h. To wszystko, co komunikują PR-owcu koncernu kłóci mi się z tym, co potrafi ten 250-konny sedan.

Zawieszenie jest sztywne. W obniżonej o 12 mm wersji R-Design nawet bardzo sztywne. Odradzam picie kawy z odsłoniętego kubka w trakcie przejazdu po nierównych drogach.

Na porządnych nawierzchniach Volvo prowadzi się za to jak przyklejone. I to nawet z prędkościami, którymi wypada poruszać się jedynie po niemieckich autostradach.

Układ kierowniczy jest bardzo precyzyjny, a 250 koni tylko czeka, aż kierowca wyda im komendę do szarży.

Mówiąc wprost – S60 T5 R-Design to samochód mający wszystko, czego do szybkiej jazdy potrzeba. Z drugiej strony auto dostarcza tyle komfortu i wrażeń estetycznych, że największą przyjemność odnajdowałem taczając się nocami po mieście ze swoją ulubioną playlistą.

W pewnym momencie osiągi stały się tylko przyjemnym dodatkiem do finezyjnej całości.

volvo

O wynikach spalania się nie wypowiem. Nigdy nie byłem fanem eco-drivingu. Nie lubię Grety i nie umiem (nie chcę) jeździć na niskich obrotach. Jeśli chcesz delektować się spalaniem na poziomie 6 litrów na 100 km, wybierz jakąś hybrydę.

Możliwości wyprodukowanej w USA „s-sześćdziesiątki” w każdym z nas od czasu do czasu obudzą kowboja z hollywoodzkich westernów. W efekcie poruszając się Volvo S60 T5 R-Design średnie spalanie na poziomie 10 litrów na 100 km jest czymś normalnym.

Tak skrojone Volvo S60 trochę mnie zaskakuje. To jednak miłe zaskoczenie, bo chyba z tą motoryzacją nie jest tak źle.

Skoro wywodząca się ze Szwecji marka potrafi wypuścić na rynek interesującego sedana, to ja trzymam kciuki za jego sukces.

Mimo popularności dwóch poprzednich generacji, nowe Volvo S60 musi stawić czoła silnym przeciwnikom. Na polu bitwy czyha spora konkurencja, a nawet wewnątrz rodziny S60 ma mocnych konkurentów w postaci dobrych SUV-ów.

Volvo S60 T5 R-Design – jazda testowa

Tych, która moja recenzja Volvo S60 T5 R-Design zachęciła do osobistej wizyty w salonie, zapraszam do Volvo Nord Auto Białystok przy Alei Jana Pawła II 89 w Białymstoku.

Team specjalistów odpowie na wszystkie pytania i przedstawi zalety poszczególnych propozycji z gamy modelowej podczas jazd testowych.

Osobista wizyta w salonie stanowi też okazję do przekonania się, jak w praktyce wygląda wielokrotnie podkreślania przeze mnie jakość Volvo S60.
Warto się jej przyjrzeć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *