Każdy Polak powinien chociaż raz w życiu odwiedzić Azję. W szczególności Krainę Uśmiechu. Podróż do Tajlandii to niezwykłe przeżycie, które na długo zostaje w pamięci. W pierwszym ze swoich podróżniczych wpisów postaram się szczegółowo opisać nasze przygotowania do podboju prawdziwego raju na Ziemi.

Prolog

Tak w ogóle nazywam się Karol. W lutym 2017 roku razem z żoną Agnieszką na własną rękę wybraliśmy się do Tajlandii. Zrobiliśmy sobie nieco opóźnioną podróż poślubną.

Wystartowaliśmy z Okęcia 14 lutego. Wróciliśmy do Polski 4 marca. W tym czasie odwiedziliśmy takie tajskie miasta, jak: Bangkok, Pattaya, Chiang Mai, Phuket i Krabi.

Postanowiłem zebrać swoje doświadczenia w kupę i stworzyć cykl artykułów skierowany do tych, którzy pierwszą podróż do Tajlandii mają dopiero przed sobą. Na zachętę wrzucam poniżej klip z naszej eskapady.

Lot do Tajlandii

Dotarcie na miejsce i powrót to najdroższa część całej wyprawy. Jeśli już masz pewność, że Tajlandia to miejsce, które chcesz odwiedzić (a na pewno chcesz, nawet jeśli tego jeszcze nie wiesz), powoli rozglądaj się za biletami.

Nie czekaj na super okazje do ostatniej chwili – rezerwuj lot odpowiednio wcześniej. To najlepszy sposób na to, aby zaoszczędzić już na samym wstępie. Najlepszym pomocnikiem będzie SkyScanner. Pamiętaj tylko o odpaleniu strony w oknie incognito.

My udaliśmy się na podbój Tajlandii liniami Emirates i szczerze je polecamy. Na trasie Warszawa – Dubaj lecieliśmy Boeingiem 777. Z krainy ropą i dolarami płynącej do Krainy Uśmiechu zabrał nas już jednak Airbus A380.

Przesiadka w pierwszą stronę była krótsza niż 8 godzin – a co za tym idzie – czekaliśmy na lot do Bangkoku na terenie największego na świecie lotniska.

Pośród wielu zalet arabskiego przewoźnika na szczególną uwagę zasługuje niezła kuchnia oraz system multimedialny ICE. Dzięki niemu podczas podróży posłuchasz kultowych albumów muzycznych, a także obejrzysz jeden z wielu dobrych filmów. Kolekcję mają naprawdę ciekawą. Zawiera również polskie akcenty.

Na ekranie wbudowanego w fotel tabletu sprawdzisz ponadto aktualną pozycję samolotu, temperaturę za oknem i widok z kamer zewnętrznych. Internetu na pokładzie nie testowaliśmy. Istnieje jednak możliwość nawiązania połączenia po uiszczeniu dodatkowej opłaty.

Na szczęście whisky z colą i zalety systemu ICE skutecznie umilają podróż, więc bez Wi-Fi da się obejść. Myślę, że internetowy detoks jest nawet wskazany. Co do innych przewoźników niestety nie jesteśmy w stanie się wypowiedzieć.

Dokumenty wymagane w Tajlandii

Zasadniczo potrzebujesz tylko paszportu, ważnego minimum 6 miesięcy w momencie przylotu. Polacy mogą spędzić w Tajlandii do 30 dni, bez potrzeby posiadania wizy. Sprawa wygląda inaczej, gdy wjeżdżasz do kraju drogą lądową z Laosu, Malezji, Kambodży czy Birmy. Wówczas Twoja wiza będzie ważna przez 15 dni.

Jeśli planujesz dłuższy pobyt lub zamierzasz podpisać z Tajami porozumienie handlowe, musisz złożyć wniosek wizowy w Ambasadzie / Konsulacie Generalnym Królestwa Tajlandii. Wszystkie informacje znajdziesz >TUTAJ<. Dodam tylko, że nikt nie sprawdzał podczas przyjazdu naszych biletów powrotnych ani stanu konta.

Co do konsekwencji przebywania w Tajlandii bez wizy, przyznam szczerze, że nie mam pojęcia na temat ewentualnych kar lub grzywien.

Ile pieniędzy zabrać do Tajlandii?

Pytanie o budżet na wyjazd do Tajlandii, stawia sobie praktycznie każdy, kto leci tam po raz pierwszy. To zupełnie naturalne, że nie wiesz, ile hajsu zabrać ze sobą. I w tej kwestii podzielę się swoimi doświadczeniami, aby udało Ci się uniknąć pewnych rozczarowań.

Często korzystaliśmy z przelicznika walut dostępnego >TUTAJ<. 100 Bath to jakieś 12 zł i warto to sobie zapamiętać, aby podczas tajskich transakcji nie bawić się w równania matematyczne. Dla nas kwota 100 BTH stała się swego rodzaju miarą wartości produktu. Zapewne czeka Cię to samo.

W Krainie Uśmiechu bankomat czy kantor znajdziesz bez problemu. W Polsce raczej nie dokonasz wymiany. Najlepiej będzie, jeśli zabierzesz ze sobą gotówkę w Euro, Dolarach Amerykańskich lub Funtach. Po lądowaniu nie trać czasu na szukanie cinkciarza, który zaoferuje więcej. Różnica będzie groszowa, a Ty stracisz cenny czas. Bankomaty są dobrym rozwiązaniem, ale tylko wtedy gdy wydasz już całą gotówkę. Powodem jest prowizja naliczana przy wyciąganiu pieniędzy.

Mam kartę w Banku Millennium i za każde pobranie kasy ze ściany płaczu musiałem odpalić 220 BTH daniny dla instytucji finansowych. Jeśli mówimy o bankomatach, określenie “ściana płaczu” nabiera w Azji niemal dosłownego znaczenia.

Kartą też zapłacisz, ale nie wszędzie. W ulicznych knajpach raczej nie zobaczysz kasy fiskalnej. Terminalu płatniczego tym bardziej. W ogóle musisz przyzwyczaić się, że paragon to w Tajlandii rzadkość.

W rozsianych na każdym rogu sklepach 7-Eleven, podobnie jak jeszcze gdzieniegdzie w Polsce, uregulujesz rachunek kartą jedynie powyżej pewnej wartości zakupów. W lutym 2017 roku wartość rachunku musiała przekraczać 300 Bathów. Uwierz mi, że uzbieranie tylu produktów w koszyku nie należy do łatwych zadań. Nawet robiąc zakupy we dwoje nigdy nie dobiliśmy do tej kwoty. Najlepszym środkiem płatniczym pozostaje zatem gotówka.

Niektórzy twierdzą, że 50$ na parę spokojnie wystarczy na przeżycie całego dnia. W kwocie tej ujmują koszty wyżywienia, noclegu, komunikacji i pamiątek. Z doświadczenia wiem, że przy pierwszej wizycie, 50 baksów na parę to absolutnie minimum.

Pamiętaj – nie pojechałeś tam żydzić na wszystko. Atrakcji i pokus będzie wiele. Lepiej przekroczyć założony budżet i doświadczyć naprawdę niesamowitych wrażeń, niż później żałować pominięcia ważnej atrakcji. Weźcie 70$ na parę. To powinno Wam wystarczyć aż nadto 😉

Kiedy lecieć do Tajlandii?

Nasza podróż rozpoczęła się 14 lutego i skończyła 4 marca. Wbiliśmy się zatem na końcówkę pory ciepłej i suchej. Zakres temperatur, podczas “Thai honeymoon” wahał się w zakresie od 25 do 32ºC. Właśnie ten okres, trwający od listopada do lutego, charakteryzuje się zwiększonym ruchem turystycznym i droższymi cenami połączeń lotniczych. Trudno się dziwić . W końcu pogoda jest wówczas najlepsza.

Podobno nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby wyruszyć do Tajlandii podczas pory deszczowej. My niestety nic Ci w tej kwestii nie doradzimy, gdyż właściwie cały marzec spędziliśmy już w Polsce.

Co zabrać ze sobą do Tajlandii

Pójdę na skróty. Poniżej widnieje przygotowana przez moją żonę lista najpotrzebniejszych rzeczy. My przyjęliśmy prosty system. Spakowaliśmy starsze ciuchy, które i tak zalegały w szafie. Na miejscu po prostu wrzucaliśmy je do kosza, kiedy się zabrudziły. Dzięki temu bagaż stawał się coraz lżejszy. Oto wyszczególnienie poszczególnych z pozycji naszego tajskiego ekwipunku:

• bielizna – wygodna i przewiewna;
• klapki – pod prysznic i na plaże;
• strój kąpielowy/kąpielówki – pozycja obowiązkowa;
• ręcznik plażowy – przyda się;
• czapka – najlepiej tzw. “tirówka”. Z przodu daszek, panele w większości z siateczki.
• sandały – wygodne, do długich i wyczerpujących wędrówek;
• buty – najlepiej sportowe, do tego z przewiewnej siatki. Ja chodziłem w takich nonstop;
• okulary przeciwsłoneczne – oczywista oczywistość;
• Pantenol – gdy przesadzisz z przebywaniem ze słońcu, bardzo się przyda;
• spodenki – najlepiej plażowe. Ważne, aby były przewiewne;
• koszulki – przewiewne! Absolutnie nie czarne, bo się usmażysz;
• bluza – maksymalnie jedna rozpinana z kapturem;
• Mugga – koniecznie kup ten środek przeciwko komarom w Polsce. Polecamy wersję z DEET 50%;
• kosmetyki – kulka pod pachę, dezodorant, mydło. Ogólnie zabierz wszystko, co będzie Ci potrzebne do dobrego samopoczucia;
• selfie stick – przydaje się;
• ładowarka – europejskie pasują, chociaż gniazda wydają się być inne;
• power bank – dziś to chyba podstawa;
• plecak mały – polecamy model ARPENAZ 10 L QUECHUA. Kupisz go w Decathlonie. Sprawdza się na spacerach, na skuterze i podczas pieszych wycieczek;
• nerka – na portfel, paszport, dokumenty, telefon;
• moskitiera – również polecamy tą z Decathlonu;
• chusteczki nawilżane – do higieny rąk i nie tylko;
• papier toaletowy – lepiej nie wrzucaj go do kibelka;
• żel dezynfekujący – również się przydaje;
• prześcieradło – najlepiej stare i wytarte. Nawet nie wiesz, jak może być przydatne;
• sznurek – aby zawiesić moskitierę lub rozwiesić pranie;
• skarpetki – miej je zawsze w świątyniach. No chyba, że chcesz poparzyć bose stopy na rozgrzanej słońcem posadzce;
• worki na śmieci – schowasz w nie bagaż przed deszczem. Ciebie też ochronią;
• ubezpieczenia – strzeżonego Pan Bóg Strzeże. Lepiej je mieć. To nieduży wydatek w skali wyjazdu, a bardzo, ale to bardzo poprawia samopoczucie.

Na początek to by było tyle. Jeśli czeka Cię pierwsza podróż do Tajlandii, zaglądaj tu częściej. Postaram się regularnie wrzucać informacje o miejscach wartych odwiedzin, noclegach, kuchni itp.

Comments

  1. Karolu proszę o kolejny post o kosztach podróży, ewentualnie jezeli to nie tajemnica – o calkowitym koszcie wyjazdu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *