II Auto cafe w Tykocinie

16 września na dziedzińcu tykocińskiej twierdzy po raz drugi spotkali się fani motoryzacji z różnych epok. Każdy miłośnik sztuki na czterech kółkach miał możliwość podziwiania prawdziwych perełek, zebranych w niezwykle dostojnym miejscu. Jak sama nazwa wskazuje, spacer w cieniu zamkowych murów umilała wyborna kawa.

Nie załapałem się na pierwszą edycję Podlaskiego Auto Cafe, więc daruję sobie porównania i skupię się nad tym, co zastałem w sobotnie popołudnie w nadnarwiańskiej fortecy, która stopniowo odzyskuje swą legendarną świetność.

Zaczęło się obiecująco już w momencie zaparkowania auta na parkingu przed Zamkiem. Pośród wielu zwykłych aut zwiedzających dostrzegłem kilka ciekawych egzemplarzy.

Po przekroczeniu murów moim oczom ukazał się raj. Raj fana motoryzacji!

Pominę wyliczanie modeli aut, które tego dnia zawitały do Tykocina. Wystarczy, że obejrzyjcie zdjęcia w galerii. Powiedzą Wam wszystko.

Wspomnę tylko, że największym zaskoczeniem była niezapowiedziana wizyta Chevroleta Impali „Famila 65”. Więcej informacji na temat tego auta znajdziecie w moim archiwalnym artykule z 2013 roku. Możecie zapoznać się z nim klikając >TUTAJ<.

Doskonałym elementem spotkań i pogadanek była kawa serwowana przez basistów Fly High Coffee, a także oprawa muzyczna w wykonaniu EsDwa.

Pomysł ojców idei Podlaskiego Auto Cafe, aby wypełnić lukę w kalendarzu motoryzacyjnych wydarzeń na Podlasiu oraz zintegrować środowisko pasjonatów, uważam za genialny.

Forma eventu również jest niezwykle oryginalna. Myślę, że właściciel Zamku w Tykocinie musi przyśpieszyć rozbudowę obiektu. Przy III edycji dziedziniec wraz z placem pod murami może być już za ciasny. 😉

Zapraszam do obejrzenia mojej fotorelacji z II Podlaskiego Auto Cafe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *